sobota, 20 lipca 2013

Imagin z Kieran'em

Z dedykacją dla Martynałkę ( Andrew Styles ) <333


Obudziły mnie promyki słońca bijące w moją twarz. Przeciągnęłam się leniwie i spojrzałam na zegarek. Mój telefon wskazywał godzinę 6.30. Naciągnęłam kołdrę na głowę mając nadzieję, że mama mnie nie obudzi do szkoły. Jednak się pomyliłam, bo chwilę później weszła do mojego pokoju.
- [T.I] wstawaj, bo spóźnisz się do szkoły. - ugh czemu ona musi mieć takie wyczucie czasu? Wstałam, zaścieliłam łóżko i zeszłam na dół. Mama jak zwykle przygotowała śniadanie. 
- Ale ładnie pachnie. - zachwaliłam. 
- Smacznego. - mama podała mi talerz z tostami. Uwielbiam ją. Jej kuchnia bije wszystkie inne. 
- Dziękuje. - odpowiedziałam wkładając talerz do zmywarki.
- Idź się spakować i ubieraj się, bo spóźnisz się do szkoły. - oznajmiła moja rodzicielka.
- No właśnie. - zaczęłam. - No, bo mamuś wiesz ten tydzień jest ostatni i w ogóle nic nie robimy tylko się nudzimy.
- I co w związku z tym?
- Mogę nie iść do szkoły? Proszę, proszę, proszę. - zrobiłam minę smutnego szczeniaka.
- No dobrze, ale tylko dzisiaj, a i lepiej idź się ubierz, bo zaraz przyjdzie Kit razem ze swoimi kolegami. - Kit jest moim przyszywanym kuzynem. Nasze matki się znają od najmłodszych lat. Więc ja i Kit też.
- Co? Kieran też będzie? - Kieran bardzo mi się podobał. Można powiedzieć, że się w nim zakochałam, ale on raczej nie odwzajemniał moich uczuć.
- No na to wygląda. - uśmiechnęła się. - A zapomniałabym oni będą tutaj mieszkać przez najbliższe dwa tygodnie, bo wyjeżdżam.
- Że co? Czyli będą mnie niańczyć? Mamo przecież jestem odpowiedzialna!
- Nie będą Cię niańczyć tylko będą mieli na Ciebie oko. Córcia przynajmniej tak będę pewniejsza, że nic Ci nie jest.
- No okey. Dobra idę się ubrać. - poszłam na górę. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Założyłam http://www.ubiore.pl/style/138103/  i zrobiłam lekki makijaż. Gotowa zeszłam na dół. W salonie już siedział Kit i reszta chłopaków.
- Hej! - rzuciłam wchodząc do salonu.
- Hej [T.I]. - z kanapy wstał Kit i mnie przytulił. 
- Ja też chcę. - oburzył się Dean.
- Ale co? - nie wiedziałam o co mu chodzi.
- No rozdajesz darmowe uściski. To ja też chcę.
- A no tak. Zapomniałam o bluzce. Niech Ci będzie. - powiedziałam i przytuliłam go.
- Jak Wy słodko razem wyglądacie. - rzuciła moja mama.
- Mamo! - spaliłam buraka.
- No co? - zdziwiła się.
- Mamuś idę na miasto.
- Tak najlepiej do szkoły nie, ale na miasto to tak. Z kim idziesz?
- No yyyy z [I.T.P]. - zawahałam się, ale mama w to uwierzyła.
 

*** kilka godzin później ***
- Ładnie to tak oszukiwać? - zza moich pleców wyskoczył Kit.
- Matko jak mnie wystraszyłeś.
- Przepraszam. - zrobił smutną minę. 
- Nic się nie stało i nie oszukuję po prostu chciałam zostać sama.
- Chodzi o Kieran'a? - zapytał.
- Co? Nie. - czułam jak się czerwienię.
- Mnie nie oszukasz. 
- Tak, ale nic Ci więcej nie powiem!
- Jak nie chcesz mówić to nie mów. Chodź idziemy do domu.
- Mama jeszcze jest?
- Nie, nie ma już jej. - odpowiedział i ruszyliśmy do domu. 
- Kit już jesteś? - do przedpokoju wszedł Sean. - O i widzę, że zgubę znalazłeś.
- No jak widać. - powiedział Kit siadając na kanapie. 
- Kit mój najwspanialszy kuzynie. - zaczęłam.
- Mów co chcesz. - jak on mnie dobrze zna.
- No więc tak. Mogę nie iść do szkoły przez ten tydzień, ale obiecuję, że na zakończenie roku pójdę.
- No nie wiem. Twoja mama powiedziała, że masz już jutro iść do szkoły.
- Kit odpuść jej. - wstawił się za mną Kieran.
- Niech Ci będzie.
- Jesteś najlepszym kuzynem na świecie. - przytuliłam go z całej siły. - Dzięki Kieran, że się za mną wstawiłeś. - dodałam po chwili, a on się tylko uśmiechnął. - Dobra uciekam do siebie.
- Po co? Możesz z nami posiedzieć. - zaproponował Dean.
- Nie, nie będę przeszkadzać. Zresztą jestem już umówiona na czacie z takim jednym.
- Co?! - powiedzieli chórem.
- Żartowałam. Hahah szkoda, że nie widzieliście swoich min. - zaczęłam się z nich śmiać. Poszłam na górę po swoją gitarę i zeszłam na dół do ogrodu. Akurat się ściemniało, a to mi odpowiada. Usiadłam na ławce i zaczęłam grać swoją ulubioną piosenkę One Direction 'Little Things'

"I won't let these little things slip out of my mouth..
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things."

Nagle ktoś włączył się do śpiewania. Odwróciłam się i zobaczyłam Kieran'a.

"You'll never love yourself half as much as I love you.
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh.."

Łza zakręciła się w moim oku, ale szybko ją otarłam.
- [T.I] możemy pogadać? - usiadł obok mnie.
- Jasne.
- Słuchaj, bo ja nie wiem od czego zacząć.
- Najlepiej od początku.
- Chciałem Ci już to od dawna powiedzieć, ale nie wiedziałem jak. Kocham Cię [T.I]. - zatkało mnie. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Widziałam, że Kieran już odchodzi więc go pociągnęłam i pocałowałam.
- Ja też Cię kocham. - powiedziałam gdy tylko się odsunęliśmy od siebie.
- No nareszcie. - powiedział Kit i razem z resztą zaczęli bić nam brawo.
- Idźcie sobie. - powiedział Kieran, a ja schowałam się między jego szyją, a obojczykiem.
- Kocham Cię. - szepnął jeszcze raz i wpił się w moje usta.

Martynałkę przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale nie miałam czasu :( Mam nadzieję, że się nie gniewasz.

piątek, 12 lipca 2013

Imagin z Harry'm

 Imagin dla Andrew Styles <33

Z Harry'm znam się od przedszkola. Zawsze byliśmy nierozłączni, a teraz? Teraz jest trochę inaczej niż było w dzieciństwie. Co prawda dalej jesteśmy przyjaciółmi, ale nie łączy nas już taka więź jak kiedyś. Może to dlatego, że od pewnego czasu darzę go innym uczuciem. Nie chcę mu powiedzieć, że go kocham, bo to może zniszczyć naszą przyjaźń, a tego nie chcę. Codziennie przebywam u Harry'ego i reszty chłopców.
- Chłopy chcecie coś do picia? - zapytałam z kuchni.
- Nie. - odpowiedzieli chórem. Nalałam sobie soku do szklanki i poszłam do salonu.
- [T.I] nie! - powiedział Harry gdy tylko mnie zobaczył i wyprowadził z pokoju. Był blady, wystraszony i w szoku.
- Harry ogłupiałeś. - wzięłam łyk soku i weszłam z powrotem do salonu. W telewizji chłopcy oglądali jakieś wiadomości. Coś zwróciło moją uwagę. - Przecież to...- wypowiedziałam z ledwością. - To niemożliwe, przecież oni...- zaczęłam płakać. W wiadomościach był pokazany samochód moich rodziców. Mieli wypadek. Jakaś ciężarówka w nich wjechała. - Jeszcze chwilę temu się z nimi widziałam. Nie to nie oni. - zaczęłam świrować.
- [T.I] uspokój się. Proszę. - powiedział Harry. Szybko pobiegłam ubrać buty. Wzięłam kluczyki swojego samochodu i wybiegłam z domu, a zaraz za mną chłopcy.
- Nie możesz w takim stanie prowadzić. - wtrącił Liam.
- Daj kluczyki to Cię zawiozę. - zaproponował Niall. Oddałam mu moje kluczyki i usiadłam na miejscu dla pasażera.
- My z resztą pojedziemy zaraz za Wami. - oznajmił Harry. Ruszyliśmy. Niall nawet dobrze nie zaparkował pod szpitalem, a ja już wybiegłam z samochodu w stronę wejścia. Wbiegłam na ostry dyżur. Zobaczyłam lekarza. Szybko do niego podbiegłam.
- Panie doktorze nazywam się [T.I.N]. Przywieziono tym z wypadku moich rodziców. Niech pan mi powie co z nimi.
- Bardzo mi przykro. Pomimo reanimacji nie udało nam się ich uratować. - odpowiedział lekarz. Zaczęłam płakać. Podbiegł do mnie Harry i mocno przytulił.
- Nie płacz proszę.
- Łatwo Ci mówić. To ja straciłam rodziców! Nie Ty tylko ja! - pod wpływem emocji zaczęłam krzyczeć i świrować. Poczułam ukłucie i osunęłam się na podłogę.

*** dwa tygodnie później ***
*** oczami Harry'ego ***
Od tego tragicznego zdarzenia minęły dwa tygodnie. [T.I] stara się trzymać. Pomagam jej jak tylko mogę. Chłopcy tak samo. Codziennie do niej chodzę.
- [T.I] jestem! - krzyknąłem wchodząc do jej domu. Zauważyłem pudła. Pewnie robi porządki z rzeczami rodziców.
- Jestem u siebie. - powiedziała. Wszedłem na górę do jej pokoju. W jej pokoju też były pudła.
- [T.I] jeśli mogę wiedzieć to co Ty robisz?
- Wyprowadzam się.
- Gdzie się wyprowadzasz?
- Ogólnie wyprowadzam się z Londynu. Za dużo jest tu wspomnień z rodzicami. Chcę sobie ułożyć życie na nowo. Pogodzić się z ich stratą. - kilka łez spłynęło po jej policzku. Nie mogę jej stracić. Gdy ona się wyprowadzi nasza przyjaźń się rozpadnie. Nie to nawet nie chodzi o przyjaźń. Muszę jej powiedzieć co do niej czuje. Tylko jak zacząć?
- Nie możesz. Co będzie z nami? Z naszą przyjaźnią?
- Harry nie ma NAS. - zauważyła. - Dalej będziemy się przyjaźnić. - dodała po chwili.
- Ja nie mogę Cię stracić.
- Harry nie stracisz. Dalej będziemy się widywać tylko, że rzadziej.
- Ty nadal nie rozumiesz. [T.I] ja Cię kocham! - powiedziałem, a ona zaczęła płakać. - Co się stało?
- Nic Harry. Tylko popatrz do czego doszło byś mi to powiedział.
- Chciałem Ci to powiedzieć już dawno. Tylko się bałem.
- Czego? Że powiem Co, że ja do Ciebie nic nie czuje?
- Tak. - odpowiedziałem patrząc w podłogę.
- Wcale bym Ci tak nie powiedziała, bo ja czuję to samo. W dzień wypadku rodziców chciałam Ci powiedzieć. - powiedziała. Nic nie odpowiedziałem tylko podszedłem do niej i ją pocałowałem. Odwzajemniła pocałunek.
- Kocham Cię Hazz. - powiedziała wtulona we mnie. Lubię gdy mówi do mnie Hazz
- Ja ciebie też. - odpowiedziałem i pocałowałem ją w czoło.

*** kilka lat później ***
Dzisiaj razem z [T.I] tworzymy rodzinę. [T.I] sprzedała dom swoich rodziców. Mieszkamy razem w domu pod Londynem. Chłopcy mieszkają tuż obok nas. Razem z [T.I] mamy dwójkę wspaniałych dzieci. Można powiedzieć, że ona do tej pory nie pogodziła się ze stratą rodziców, ale mam nadzieję, że z biegiem czasu pogodzi się z tym.

środa, 10 lipca 2013

Imagin z Liam'em

Powoli zbliża się ten dzień. Dzień w którym mam zamiar oświadczyć się [T.I]. Szykuję się do niego już od dawna. Mam zaplanowane wszystkie szczegóły. Dla innych to jest śmieszne, ale oświadczyny ćwiczyłem na Niall'u.
- Jestem. - usłyszałem głos [T.I].
- Tak szybko? - zapytałem wchodząc do przedpokoju.
- No tak. - uśmiechnęła się i pocałowała mnie w policzek. Ewidentnie coś ją gryzło. Jakby chciała mi coś powiedzieć.
- Wszystko dobrze? - zapytałem pomagając jej wyciągać zakupy.
- Tak.
- Na pewno? - przytuliłem się do niej.
- Na pewno.
- Kocham Cię. - pocałowałem ją.
- Ja Ciebie też. - odpowiedziała.

*** kilka dni później ***
Wszystko już przygotowane i dopięte na ostatni guzik. Salon ustrojony tak samo jak sypialnia. Tylko teraz czekam na [T.I].
- Stary uspokój się. Za godzinę [T.I] będzie, a znając Ciebie to Ty tym zaraz na zawał zejdziesz. - powiedział Louis.
- Ale ja się denerwuje. Co jeśli mi powie 'Nie'. - odpowiedziałem.
- Nie ma takiej opcji. - powiedział Harry.
- Tu się zgodzę z Harry'm. Dobra to Ty się uspokój, a my idziemy. - oznajmił Zayn.
- Okey.

*** 2 godziny później ***
Zaczynam się martwić. [T.I] już od godziny powinna być w domu, a jej nie ma. Co jeśli coś się jej stało? Muszę do niej zadzwonić.
- Halo? - usłyszałem jej smutny głos.
- Skarbie gdzie jesteś? - zapytałem.
- Liam nie czekaj na mnie.
- Jak to?
- Doszłam do wniosku, że nasz związek nie ma sensu. Proszę Cię nie szukaj mnie i ułóż sobie życie na nowo.
- Czekaj. - powiedziałem, jednak było za późno. [T.I] odłożyła słuchawkę.

*** kilka miesięcy później ***
Od tam tego dnia nie mam kontaktu z [T.I]. Tak jak prosiła nie szukałem jej i nie szukam, ale nie ułożyłem sobie życia na nowo. Nie potrafię. Nie bez niej. Ja już tak nie potrafię, jeździć do studia i nagrywać piosenki o miłości. Cierpię i to bardzo. Czasami mam taką ochotę ze sobą skończyć.
- Liam zostań. - powiedział Paul gdy opuszczaliśmy studio po kolejnej nagranej piosence.
- Słucham. - odpowiedziałem.
- Muszę Ci się do czegoś przyznać.
- Możesz jaśniej?
- To przeze mnie [T.I] wyjechała.
- Co? - myślałem, że źle usłyszałem.
- Gdy modest dowiedział się, że ona jest w ciąży to kazał mi się jej pozbyć żeby nie zagrażała Twojej karierze.
- Chyba raczej Wy zagroziliście mojej karierze! Powiedz mi, że nie kazałeś jej usunąć dziecka.
- Nawet bym nie mógł.
- Gdzie ona jest? - zapytałem.
- W Berlinie. - odpowiedział i podał nią dokładne namiary. Chwilę później już byłem na lotnisku.

*** kilka godzin później ***
Stałem już pod drzwiami mieszkania [T.I]. Ta kamienica to jakaś ruina. Połowa jej to pijacy. Nie wiem jak [T.I] chce tu mieszkać z dzieckiem. Paul i modest nie mogli znaleźć jej lepszego mieszkania? Cholernie bałem się zadzwonić do drzwi.
- Liam? - zapytała lekko zszokowana [T.I] gdy otworzyła drzwi.
- [T.I] wiem wszystko. Wiem, że Paul i modest kazali Ci się wynieść z Londynu. Słuchaj gdybym wiedział nigdy bym na to nie pozwolił.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Cię widzę. - powiedziała i mocno się do mnie przytuliła. Zaczęła płakać.
- Skarbie nie płacz. Będzie dobrze. Zabiorę Was z powrotem do Londynu.
- Co z Twoją karierą?
- Nią chcę takiej kariery. Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. - uśmiechnęła się do mnie.
- Chodź, pokaże Ci naszego synka. - zaprowadziła mnie do małego pokoju. Na samym środku stało łóżeczko, a w nim malutka kruszynka. - James poznaj tatusia, Liam poznaj James'a.
- Jaki on malutki i podobny do Ciebie.
- Ale charakter to ma po Tobie. - zaśmiała się.
- [T.I]. - uklęknąłem przed nią. - Czy zostaniesz moją żoną? - zapytałem, a ona bez wahania się zgodziła.
- Cieszę się, że przyjechałeś. - powiedziała.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. - odpowiedziałem wpijając się w jej usta.

*** 15 lat później ***
Do dzisiaj dziękuje Bogu, że Paul mi powiedział prawdę. Modest nie był z tego zadowolony, że [T.I] i ja znów jesteśmy razem. Powiedziałem, że jeśli będzie taka potrzeba to odejdę z zespołu. Jednak chłopaki i Paul na to nie pozwolili. Teraz jest z nami inny modest i akceptują to, że ja jestem z [T.I], a chłopcy ze swoimi partnerkami. Nie zabraniają nam tak jak zabraniali nam poprzedni mangamenci. Razem z [T.I] mamy trójkę wspaniałych dzieci i czwarte w drodze. Cóż więcej chcieć od życia? Dla mnie wystarczy tak jak jest.

wtorek, 9 lipca 2013

Imagin z Niall'em

Siedziałam na ławce w parku i zastanawiałam się czy zadzwonić do Niall'a. Gdy było mi smutno to zawsze jego głos mnie uspokajał.
- Halo. - usłyszałam w słuchawce głos mojego przyjaciela. - Coś się stało? - zapytał zaniepokojony.
- Właściwie to chciałam tylko usłyszeć Twój głos. - odpowiedziałam smutnym głosem.
- [T.I] słodka jesteś, ale i tak wiem, że Cię coś gryzie. - powiedział blondyn.
- Przez to, że moja matka cały czas pije musiałam zamieszkać u ojca. Nie zbyt podoba się to mojej macosze. - kila łez pociekło po moim policzku. Odkąd Niall stał się sławny rzadko się widujemy. Kiedyś spędzaliśmy ze sobą całe dnie, a teraz ledwo widujemy się raz na dwa lub trzy miesiące. Brakuje mi jego przy mnie.
- Skarbie proszę nie płacz.
- Nie płaczę.
- Posłuchaj za kilka dni kończy się trasa wrócę do Londynu i zamieszkasz u mnie.
- Obiecujesz?
- Obiecuje. Chciałbym z Tobą dłużej porozmawiać lecz muszę już iść. Trzymaj się i do zobaczenia wkrótce. - powiedział blondyn.
- Pa. - odpowiedziałam wycierając policzki mokre od łez. Uspokoiłam się i wróciłam do domu. Z parku do domu ojca nie było daleko więc po niecałych 10 minutach byłam w domu. Wchodząc usłyszałam kłótnie między ojcem, a macochą. Pewnie kłócą się o mnie. Podeszłam bliżej żeby usłyszeć o o chodzi i pożałowałam tego.
- Nie chce jej tutaj! Rozumiesz?! - krzyczała o ojca.
- Musi tu zostać. - jeden przekrzykiwał drugiego.
- Ze mną nie chcesz mieć dziecka więc ja nie chce by ona tu mieszkała. Nie chce przybłędy w domu! - powiedziała krzycząc jeszcze głośniej. Po tych słowach wybiegłam z domu. Pobiegłam w moje i Niall'a ulubione miejsce. Usiadłam pod drzewem i odczytałam sms'a którego dostałam.

Od: Niall
Treśc: Hej [T.I] będę wcześnie. Za trzy dni oczekuj mojego przyjazdu xx

Gdy tylko go przeczytałam rozpłakałam się jak dziecko. Wzięłam z torby kartkę i długopis i napisałam list do niego. Po napisaniu listu wzięłam żyletkę, która cały czas była w mojej torbie. Najpierw robiłam małe rany potem coraz większe i głębsze. Po chwili zaczynałam widzieć białe światło, a potem ciemność.

*** Oczami Niall'a ***
Stałem pod domem jej ojca. Cieszyłem się, że w końcu ją zobaczę. Zadzwoniłem. Otworzył jej tata. Nie był w dobrym stanie. Zaprosił mnie do środka. Powiedział, że moja [T.I] popełniła samobójstwo. Płakałem jak dziecko. Dostałem list, który ona napisała dla mnie. Pojechałem do domu nie mogąc uwierzyć w to co usłyszałem parę minut temu. Otworzyłem list.
"Niall, mój kochany! Wiem, że gdy będziesz to czytał to mnie już tutaj nie będzie. Przepraszam Cię za to co zrobiłam, ale nie mogłam inaczej. Matka pije i mnie nie chce. Ojciec tak samo jak ona mnie nie chce. Nie miałam innego wyjścia. Pamiętaj, że zawsze będę przy Tobie. Nie odważyłabym się powiedzieć Ci to w oczy, ale kocham Cię. Nie zapomnij o mnie. Twoja [T.I]"
Gdy tylko przeczytałem ten list rozpłakałem się jeszcze bardziej. Nie zdążyłem jej powiedzieć jak bardzo jest dla mnie ważna i jak bardzo ją kocham. Postanowiłem, że chce być z nią. Wziąłem kartkę i zacząłem pisać. "Chłopcy wybaczcie mi to co zrobiłem, ale nie mogłem inaczej. Nie pogodzę się ze śmiercią [T.I] i z tym, że nie zdążyłem jej powiedzieć jak bardzo mi na niej zależy. Bardzo ją kocham i chcę być razem z nią. Wasz Niall"

Do Andrew: Jak będę miała czas to oczywiście napiszę imagina z którymś z nich xx 


~ Kika 
 

Imagin z Zayn'em

Jak zawsze wszystko mi się wali. Matka się mną nie interesuje, a o ojcu już nie wspomnę. Do nie dawna miałam wspaniałe życie. Ojca, który był z nami, matkę, która się mną interesuje i nie pije. Do tego również miałam chłopaka, który obiecał, że będziemy razem i, że nigdy mnie nie zdradzi. A teraz co? Teraz jestem zdana sama na siebie. Czasami zastanawiam się czy lepiej by nie było gdybym ze sobą nie skończyła. Szłam ulicami Londynu słuchając mojego ulubionego zespołu One Direction. To dziwne, bo mieszkam tu tyle czasu, a ani razu nie spotkałam moich idoli. Weszłam do McDonald'a i akurat przełączyła się moja ulubiona piosenka 'Last First Kiss'. Stanęłam w kolejce narzucając na głowę kaptur. Przyszła moja kolej zamówienia. Zamówiłam sobie dużego szejka. Otrzymałam swoje zamówienie i udałam się do wyjścia. Nagle poczułam wibracje

Od: Oliver Tekst: Wiesz co Ci powiem? Te dwa lata spędzone z Tobą to było najgorsze co mogło mnie spotkać. Nie wiem jak mogłem z Tobą być.

Gdy przeczytałam tą wiadomość to od razu wybiegłam z Maka. Nagle poczułam, że ktoś na mnie wpadł.
- Przepraszam. - wymamrotałam przez łzy
- Nie to ja przepraszam. To moja wina. - tłumaczył się nieznajomy. Skądś znałam ten głos jednak nie umiałam sobie przypomnieć skąd.
- Przepraszam. - powiedziałam i wybiegłam. Nie mogłam tego pojąć dlaczego Oliver mi to zrobił. Skoro było mu ze mną tak źle to po co ze mną był.
- [T.I] stój! - krzyknął jakiś głos. Jednak dalej biegłam - Ogłuchłaś? Kazałem Ci stać. - to był Oliver
- Nie jesteśmy już razem więc nie muszę się Ciebie słuchać. - powiedziałam po czym on uderzył mnie w twarz i zaczął mnie szarpać.

*** oczami Zayn'a ***
Coś nie dawało mi spokoju więc wyszedłem za tą dziewczyną. Zobaczyłem jak uderzył ją jakiś chłopaki zaczyna ją szarpać.
- Zostaw ją! - próbowałem go odciągnąć od niej.
- Bo co? - dostałem w twarz. Nie wytrzymałem zacząłem go okładać pięściami. - Jeszcze tego pożałujesz. - powiedział chłopak w kierunku tej dziewczyny.
- Nic Ci nie jest? - podbiegłem do niej.
- Nie nic. - odpowiedziała nieznajoma patrząc w ziemie.
- Może trzeba jechać do szpitala? - zapytałem unosząc jej twarz tak żeby patrzyła na mnie.
- Z... Za... Zayn? - nagle jej twarz pobladła.
- Tak to ja te słynny Zayn Malik. - uśmiechnąłem się do niej - Ty wiesz jak ja mam na imię to mogę teraz wiedzieć jak Ty masz?
- Jestem [T.I].
- Ładnie. Chodź zawiozę Cię do domu.
- Nie, nie sama dojdę. - próbowała się wymigać.
- Nie mogę pozwolić żeby coś Ci się jeszcze stało. -powiedziałem, , a dziewczyna niechętnie się zgodziła. Pokierowała mnie gdzie mam jechać. Po 20 minutach byliśmy pod jej domem.
- Dzięki za wszystko. - powiedziała.
- Zaczekaj. - zatrzymałem ją.
- Tak.
- Może podasz mi swój numer? Chciałbym się kiedyś jeszcze z Tobą spotkać. Chyba, że nie chcesz.
- Jasne , że chce. - powiedziała i podała mi ciąg cyfr. Podałem jej również mój numer.
- Kiedy mogę zadzwonić? - zapytałem.
- Zróbmy tak. Ja do Ciebie zadzwonię dobrze?
- Będę czekał. - powiedziałem do [T.I] gdy wyszła.
*** kilka dni później ***
Przez parę dni razem z [T.I] dużo ze sobą pisaliśmy i rozmawialiśmy. Jednak od wczoraj ona nie odpisuje na sms'y i nie odbiera telefonu. Zacząłem się martwić o nią. Nie zastanawiałem się długo wziąłem kluczyki i pojechałem do jej domu. Pukałem jednak nikt nie otwierał. Było słychać tylko krzyki i wyzwiska. Nie zastanawiałem się długo i wszedłem do środka. Już na samym początku było czuć zapach papierosów i alkoholu. Można powiedzieć, że to nie był dom tylko jakaś speluna pijacka. Matka [T.I] ani żaden z jej gości nie zauważyli, że jestem w środku. Szybko poszukałem pokój dziewczyny. Gdy go znalazłem i wszedłem do środka [T.I] siedziała skulona na podłodze i płakała. Szybko podbiegłem do niej.
- Mała nie płacz.
- Zayn co Ty tu robisz? - zapytała dławiąc się łzami.
- Martwiłem się o Ciebie. Nie odpisywałaś ani nie odbierałaś telefonu. Więc postanowiłem sprawdzić czy nic Ci nie jest, ale jak widzę to jest.
- Zayn ja już dużej tu nie wytrzymam. Dzwoniłam do ojca, ale on powiedział, że nie chce mnie u siebie. Z matką już nie wytrzymuje. - wtuliła się we mnie.
- Pakuj się. - powiedziałem o niej.
- Co? - zapytała zdziwiona.
- Pakuj się. Zamieszkasz u mnie.
- Ale jak to? Przecież mam dopiero 17 lat i muszę mieszkać z matką.
- Nie oszukujmy się i tak ona nie zauważy, że Cię nie ma.
- Wiesz co masz racje, ale nie będę Ci przeszkadzała?
- No co Ty. Wiesz jak mieszkanie samemu dokucza. -
 Nie wiem jak Ci dziękować.
- Nie trzeba. - powiedziałem i pomogłem jej spakować najpotrzebniejsze rzeczy.
- Ja się przecież nie spakuje do tej walizki. Będę musiała tu drugi raz przyjechać.
- Nie będziesz musiała. Kupię Ci to co będziesz potrzebować.
- Zayn to, że będę mogła u Ciebie mieszkać to nie oznacza, że będziesz mi kupował co chce. Zresztą i tak pójdę do pracy.
- Tak, tak możesz sobie pomarzyć. - powiedziałem i opuściliśmy dom. Tak jak myślałem jej matka nawet nie zwróciła uwagi, że ktoś wyszedł.
*** tydzień później ***
Przez ostatnie dni razem z [T.I] bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Można powiedzieć, że chyba się w niej zakochałem. Boję się jej to wyznać, bo tyle przeszła. Boję się, że mnie odrzuci. Usłyszałem ciche pukanie do mojego pokoju
- Proszę. - powiedziałem, a w drzwiach pojawiła się [T.I].
- Mogę? - zapytała swoim pięknym cichym głosikiem.
- Jasne chodź. - powiedziałem robiąc jej miejsce obok mnie na łóżku. Szybko wskoczyła koło mnie pod kołdrę przytulając się do mnie.
- Znowu zły sen? - zapytałem się.
- Yhm. - odpowiedziała.
- Biedactwo. - powiedziałem przytulając ją mocniej.
- Zayn, bo ja muszę Ci coś powiedzieć, ale się boję.
- Ja też muszę Ci coś powiedzieć.
- Zayn, bo ja się w Tobie zakochałam. Rozumiem jak nie będziesz chciał ze mną być, bo kto w końcu chciał by być z takim kimś jak ja... - przerwałem jej pocałunkiem - Kocham Cię [T.I]
- Ja ciebie też. - powiedziała po czym wpiłem się w jej usta.

*** 17 lat później ***
 Dzisiaj mija 15 lat od mojego i [T.I] ślubu. Mamy 3 wspaniałych dzieci i jesteśmy ze sobą naprawdę szczęśliwi. Obiecałem jej, że nigdy nie tknę alkoholu. Sam też nie chcę pić, bo wiem, że to ją rani. Że od razu przypomina jej się matka. Cieszę się, że wtedy nie przeszedłem obojętnie obok szarpanej dziewczyny, bo wtedy nie poznałbym mojej żony i matki moich dzieci.

~ Kika