Obudziły mnie promyki słońca bijące w moją twarz. Przeciągnęłam się leniwie i spojrzałam na zegarek. Mój telefon wskazywał godzinę 6.30. Naciągnęłam kołdrę na głowę mając nadzieję, że mama mnie nie obudzi do szkoły. Jednak się pomyliłam, bo chwilę później weszła do mojego pokoju.
- [T.I] wstawaj, bo spóźnisz się do szkoły. - ugh czemu ona musi mieć takie wyczucie czasu? Wstałam, zaścieliłam łóżko i zeszłam na dół. Mama jak zwykle przygotowała śniadanie.
- Ale ładnie pachnie. - zachwaliłam.
- Smacznego. - mama podała mi talerz z tostami. Uwielbiam ją. Jej kuchnia bije wszystkie inne.
- Dziękuje. - odpowiedziałam wkładając talerz do zmywarki.
- Idź się spakować i ubieraj się, bo spóźnisz się do szkoły. - oznajmiła moja rodzicielka.
- No właśnie. - zaczęłam. - No, bo mamuś wiesz ten tydzień jest ostatni i w ogóle nic nie robimy tylko się nudzimy.
- I co w związku z tym?
- Mogę nie iść do szkoły? Proszę, proszę, proszę. - zrobiłam minę smutnego szczeniaka.
- No dobrze, ale tylko dzisiaj, a i lepiej idź się ubierz, bo zaraz przyjdzie Kit razem ze swoimi kolegami. - Kit jest moim przyszywanym kuzynem. Nasze matki się znają od najmłodszych lat. Więc ja i Kit też.
- Co? Kieran też będzie? - Kieran bardzo mi się podobał. Można powiedzieć, że się w nim zakochałam, ale on raczej nie odwzajemniał moich uczuć.
- No na to wygląda. - uśmiechnęła się. - A zapomniałabym oni będą tutaj mieszkać przez najbliższe dwa tygodnie, bo wyjeżdżam.
- Że co? Czyli będą mnie niańczyć? Mamo przecież jestem odpowiedzialna!
- Nie będą Cię niańczyć tylko będą mieli na Ciebie oko. Córcia przynajmniej tak będę pewniejsza, że nic Ci nie jest.
- No okey. Dobra idę się ubrać. - poszłam na górę. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Założyłam http://www.ubiore.pl/style/138103/ i zrobiłam lekki makijaż. Gotowa zeszłam na dół. W salonie już siedział Kit i reszta chłopaków.
- Hej! - rzuciłam wchodząc do salonu.
- Hej [T.I]. - z kanapy wstał Kit i mnie przytulił.
- Ja też chcę. - oburzył się Dean.
- Ale co? - nie wiedziałam o co mu chodzi.
- No rozdajesz darmowe uściski. To ja też chcę.
- A no tak. Zapomniałam o bluzce. Niech Ci będzie. - powiedziałam i przytuliłam go.
- Jak Wy słodko razem wyglądacie. - rzuciła moja mama.
- Mamo! - spaliłam buraka.
- No co? - zdziwiła się.
- Mamuś idę na miasto.
- Tak najlepiej do szkoły nie, ale na miasto to tak. Z kim idziesz?
- No yyyy z [I.T.P]. - zawahałam się, ale mama w to uwierzyła.
*** kilka godzin później ***
- Ładnie to tak oszukiwać? - zza moich pleców wyskoczył Kit.
- Matko jak mnie wystraszyłeś.
- Przepraszam. - zrobił smutną minę.
- Nic się nie stało i nie oszukuję po prostu chciałam zostać sama.
- Chodzi o Kieran'a? - zapytał.
- Co? Nie. - czułam jak się czerwienię.
- Mnie nie oszukasz.
- Tak, ale nic Ci więcej nie powiem!
- Jak nie chcesz mówić to nie mów. Chodź idziemy do domu.
- Mama jeszcze jest?
- Nie, nie ma już jej. - odpowiedział i ruszyliśmy do domu.
- Kit już jesteś? - do przedpokoju wszedł Sean. - O i widzę, że zgubę znalazłeś.
- No jak widać. - powiedział Kit siadając na kanapie.
- Kit mój najwspanialszy kuzynie. - zaczęłam.
- Mów co chcesz. - jak on mnie dobrze zna.
- No więc tak. Mogę nie iść do szkoły przez ten tydzień, ale obiecuję, że na zakończenie roku pójdę.
- No nie wiem. Twoja mama powiedziała, że masz już jutro iść do szkoły.
- Kit odpuść jej. - wstawił się za mną Kieran.
- Niech Ci będzie.
- Jesteś najlepszym kuzynem na świecie. - przytuliłam go z całej siły. - Dzięki Kieran, że się za mną wstawiłeś. - dodałam po chwili, a on się tylko uśmiechnął. - Dobra uciekam do siebie.
- Po co? Możesz z nami posiedzieć. - zaproponował Dean.
- Nie, nie będę przeszkadzać. Zresztą jestem już umówiona na czacie z takim jednym.
- Co?! - powiedzieli chórem.
- Żartowałam. Hahah szkoda, że nie widzieliście swoich min. - zaczęłam się z nich śmiać. Poszłam na górę po swoją gitarę i zeszłam na dół do ogrodu. Akurat się ściemniało, a to mi odpowiada. Usiadłam na ławce i zaczęłam grać swoją ulubioną piosenkę One Direction 'Little Things'
"I won't let these little things slip out of my mouth..
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things."
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things."
Nagle ktoś włączył się do śpiewania. Odwróciłam się i zobaczyłam Kieran'a.
"You'll never love yourself half as much as I love you.
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh.."
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh.."
Łza zakręciła się w moim oku, ale szybko ją otarłam.
- [T.I] możemy pogadać? - usiadł obok mnie.
- Jasne.
- Słuchaj, bo ja nie wiem od czego zacząć.
- Najlepiej od początku.
- Chciałem Ci już to od dawna powiedzieć, ale nie wiedziałem jak. Kocham Cię [T.I]. - zatkało mnie. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Widziałam, że Kieran już odchodzi więc go pociągnęłam i pocałowałam.
- Ja też Cię kocham. - powiedziałam gdy tylko się odsunęliśmy od siebie.
- No nareszcie. - powiedział Kit i razem z resztą zaczęli bić nam brawo.
- Idźcie sobie. - powiedział Kieran, a ja schowałam się między jego szyją, a obojczykiem.
- Kocham Cię. - szepnął jeszcze raz i wpił się w moje usta.
Martynałkę przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale nie miałam czasu :( Mam nadzieję, że się nie gniewasz.

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń