Imagin dla Andrew Styles <33
Z Harry'm znam się od przedszkola. Zawsze byliśmy nierozłączni, a teraz? Teraz jest trochę inaczej niż było w dzieciństwie. Co prawda dalej jesteśmy przyjaciółmi, ale nie łączy nas już taka więź jak kiedyś. Może to dlatego, że od pewnego czasu darzę go innym uczuciem. Nie chcę mu powiedzieć, że go kocham, bo to może zniszczyć naszą przyjaźń, a tego nie chcę. Codziennie przebywam u Harry'ego i reszty chłopców.
- Chłopy chcecie coś do picia? - zapytałam z kuchni.
- Nie. - odpowiedzieli chórem. Nalałam sobie soku do szklanki i poszłam do salonu.
- [T.I] nie! - powiedział Harry gdy tylko mnie zobaczył i wyprowadził z pokoju. Był blady, wystraszony i w szoku.
- Harry ogłupiałeś. - wzięłam łyk soku i weszłam z powrotem do salonu. W telewizji chłopcy oglądali jakieś wiadomości. Coś zwróciło moją uwagę. - Przecież to...- wypowiedziałam z ledwością. - To niemożliwe, przecież oni...- zaczęłam płakać. W wiadomościach był pokazany samochód moich rodziców. Mieli wypadek. Jakaś ciężarówka w nich wjechała. - Jeszcze chwilę temu się z nimi widziałam. Nie to nie oni. - zaczęłam świrować.
- [T.I] uspokój się. Proszę. - powiedział Harry. Szybko pobiegłam ubrać buty. Wzięłam kluczyki swojego samochodu i wybiegłam z domu, a zaraz za mną chłopcy.
- Nie możesz w takim stanie prowadzić. - wtrącił Liam.
- Daj kluczyki to Cię zawiozę. - zaproponował Niall. Oddałam mu moje kluczyki i usiadłam na miejscu dla pasażera.
- My z resztą pojedziemy zaraz za Wami. - oznajmił Harry. Ruszyliśmy. Niall nawet dobrze nie zaparkował pod szpitalem, a ja już wybiegłam z samochodu w stronę wejścia. Wbiegłam na ostry dyżur. Zobaczyłam lekarza. Szybko do niego podbiegłam.
- Panie doktorze nazywam się [T.I.N]. Przywieziono tym z wypadku moich rodziców. Niech pan mi powie co z nimi.
- Bardzo mi przykro. Pomimo reanimacji nie udało nam się ich uratować. - odpowiedział lekarz. Zaczęłam płakać. Podbiegł do mnie Harry i mocno przytulił.
- Nie płacz proszę.
- Łatwo Ci mówić. To ja straciłam rodziców! Nie Ty tylko ja! - pod wpływem emocji zaczęłam krzyczeć i świrować. Poczułam ukłucie i osunęłam się na podłogę.
*** dwa tygodnie później ***
*** oczami Harry'ego ***
Od tego tragicznego zdarzenia minęły dwa tygodnie. [T.I] stara się trzymać. Pomagam jej jak tylko mogę. Chłopcy tak samo. Codziennie do niej chodzę.
- [T.I] jestem! - krzyknąłem wchodząc do jej domu. Zauważyłem pudła. Pewnie robi porządki z rzeczami rodziców.
- Jestem u siebie. - powiedziała. Wszedłem na górę do jej pokoju. W jej pokoju też były pudła.
- [T.I] jeśli mogę wiedzieć to co Ty robisz?
- Wyprowadzam się.
- Gdzie się wyprowadzasz?
- Ogólnie wyprowadzam się z Londynu. Za dużo jest tu wspomnień z rodzicami. Chcę sobie ułożyć życie na nowo. Pogodzić się z ich stratą. - kilka łez spłynęło po jej policzku. Nie mogę jej stracić. Gdy ona się wyprowadzi nasza przyjaźń się rozpadnie. Nie to nawet nie chodzi o przyjaźń. Muszę jej powiedzieć co do niej czuje. Tylko jak zacząć?
- Nie możesz. Co będzie z nami? Z naszą przyjaźnią?
- Harry nie ma NAS. - zauważyła. - Dalej będziemy się przyjaźnić. - dodała po chwili.
- Ja nie mogę Cię stracić.
- Harry nie stracisz. Dalej będziemy się widywać tylko, że rzadziej.
- Ty nadal nie rozumiesz. [T.I] ja Cię kocham! - powiedziałem, a ona zaczęła płakać. - Co się stało?
- Nic Harry. Tylko popatrz do czego doszło byś mi to powiedział.
- Chciałem Ci to powiedzieć już dawno. Tylko się bałem.
- Czego? Że powiem Co, że ja do Ciebie nic nie czuje?
- Tak. - odpowiedziałem patrząc w podłogę.
- Wcale bym Ci tak nie powiedziała, bo ja czuję to samo. W dzień wypadku rodziców chciałam Ci powiedzieć. - powiedziała. Nic nie odpowiedziałem tylko podszedłem do niej i ją pocałowałem. Odwzajemniła pocałunek.
- Kocham Cię Hazz. - powiedziała wtulona we mnie. Lubię gdy mówi do mnie Hazz
- Ja ciebie też. - odpowiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
*** kilka lat później ***
Dzisiaj razem z [T.I] tworzymy rodzinę. [T.I] sprzedała dom swoich rodziców. Mieszkamy razem w domu pod Londynem. Chłopcy mieszkają tuż obok nas. Razem z [T.I] mamy dwójkę wspaniałych dzieci. Można powiedzieć, że ona do tej pory nie pogodziła się ze stratą rodziców, ale mam nadzieję, że z biegiem czasu pogodzi się z tym.

O JEZU to jest piękne ;c Aż mi się płakać zachciało :( Piękne i cudowne jak pozostałe Imaginy. :* Czekam na następny z Kieranem no i powodzenia w dalszym pisaniu <3
OdpowiedzUsuńAndrew